Macierzyństwo to nie wszystko.

Decydując się na macierzyństwo decydujesz się jednocześnie na bycie 24 godziny na dobę w zasięgu ręki tej małej, nowonarodzonej istotki. Siedzisz w tym, w zdrowiu i w chorobie, choć w tym drugim jednak bardziej. Jesteś blisko, dbasz, karmisz, pielęgnujesz, opiekujesz się. Czekasz w ukryciu na moment, w którym akurat będziesz potrzebna i rzucasz się jak lwica gdy młode tylko zapłacze lub zawoła ,,mamo!”. Taka rola matki, być i trwać przy swoim potomstwie. Pełen etat. Od tego nie ma urlopu, nie dostajesz awansu a szef jest naprawdę bardzo wymagający. Najbardziej w nocy, często co 15 minut. I zawsze wtedy, gdy Ty akurat wykonałaś inne czynności i zamierzasz się położyć spokojnie do łóżka. Nie ma, że boli, nie przyjmuje zwolnień lekarskich (taki rodzicielski mobbing) a mimo wszystko uwielbiasz ten etat bo dostajesz premie w postaci uścisków, buziaków i słów ,,kocham Cię mamusiu”. To ostatnie najbardziej raduje serce. Czujesz jak rośniesz do nieba i wówczas jesteś w stanie przenosić największe góry.

Jednak nie zawsze jest kolorowo. Macierzyństwo to pączki tylko czasem jakby lukru zrobili za mało. Tuż po narodzinach dziecka w pierwszych dniach Jego maleńkiego życia chłoniesz każdą chwilę bycia sam na sam z noworodkiem. Ćpasz Jego zapach a każdy Jego oddech przyprawia Cię o euforię. Jednak z czasem, mijają miesiące a Ty spędzasz dzień w dzień i noc w noc w towarzystwie małego potworka. Do tego pranie, sprzątanie i inne czynności. Mąż w pracy i cały dzień w czterech ścianach z niemowlakiem daje się we znaki. Od jakiegoś czasu jedziesz przecież monologiem typu : ,,a ti ti”, ,,o znowu kupka?” , ,,chodź do mamusi”, ,,no czemu znowu płaczesz”, ,,ojej głodny bobasek?” itp. Zaczynasz się dusić. Jedynym dorosłym człowiekiem, którego widzisz w ciągu dnia jest raz na jakiś czas kurier, listonosz, pan spisujący wodę czy pani z warzywniaka. Jeśli masz blisko do parku czy na plac zabaw to jeszcze w miarę, jeśli tak jak ja kawałek do miasta to przepadłaś. Co z tego, że wychodzisz na spacery jak zwykle mijasz tylko psa z kulawą nogą. Wieczorem od progu atakujesz męża setką pytań i oczekujesz, że on styrany po 8 godzinnej harówie na wszystkie Ci odpowie. Tobie się chce pogadać a on myśli jak tu odpocząć i posiedzieć 5 minut w ciszy. Do tego małpeczka nie schodząca Ci z rąk, bo przecież z góry wszystko super widać i w ogóle wszystko lubi z Tobą robić nawet gotować czy lubi jak pijesz kawę. Nie  wiem co sobie wtedy myśli ale śmieje się w głos. I nagle, któregoś dnia zaświeca Ci się lampka i szukasz kontaktu do koleżanki tej z którą kiedyś przed ciążą chodziłaś na drinki. Tej, która nie ma dla Ciebie czasu w ciągu dnia na rozmowę telefoniczną, bo zwyczajnie jest w pracy. Maltretujesz Ją telefonami od czasu gdy zaszłaś w ciążę i leżałaś przykuta do łóżka. W dodatku myślisz sobie, że chyba o Tobie zapomniała. A Ty nie zapomniałaś przypadkiem już jak to jest być w pracy? Kto ma czas na odbieranie telefonu?

To normalne, że potrzebujesz wyjść do ludzi! Nie rób sobie wyrzutów, że zostawiasz na godzinę młode pod skrzydłami taty i wyskoczysz na kawę i ciacho oraz na pogaduchy. Dziecię jest już na tyle duże, że da się oszukać chrupkiem czy słoiczkiem i nawet nie zauważy braku cycusia. A Tobie naprawdę raz na jakiś czas należy się wyjść do koleżanki, odświeżyć znajomości, pójść do kina czy do kosmetyczki.

Kocham swoje Szkraby najbardziej na świecie i dziękuję każdego dnia Temu tam w górze, że je mam. Ale jestem człowiekiem, częścią społeczności i nie mogę zamknąć się w czterech ścianach przed światem, z którego przed ciążą czerpałam garściami. Powoli powracam do normalnego życia, ponieważ nie jest możliwe poświęcić się macierzyństwu, odgrodzić od ludzi i nie zwariować. Prędzej czy później kobiecie chce się zwyczajnych babskich pogaduszek, zakupów z promoszki na dziale kosmetycznym z koleżanką czy też zrobienia nowej fryzury. Wszystko po to by być szczęśliwą. Bo jeśli Ty będziesz szczęśliwą kobietą będziesz również szczęśliwą mamą i Twoje dziecko będzie najszczęśliwsze na świecie, bo będzie czuło się kochane. Uwierz, że po godzinie wrócisz do domu stęskniona a w kawiarni i tak będziesz ciągle zerkać na telefon. Jeśli właśnie potrzebujesz, że musisz zrobić coś dla siebie to zrób to i już.

,,
2 comments on “Macierzyństwo to nie wszystko.
  1. Poświęcenie :D potrzeby dzieci przeważają nad potrzebami matki :P
    I nawet jak wychodzisz z 8 pomalowanymi paznokciami i duszkiem wypitą kawą mówiąc „domaluję kciuki w domu jak mała zaśnie” to mój podziw dla Ciebie nie zna granic. Matka Wariatka :*
    ❤ uwielbiam :*

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>